Z pamiętnika chemika…

Czwartek, a w perspektywie, piątek, piąteczek, piątunio, czyli weekend. Z rozmyślań wyrwał mnie szef, oznajmiając, że ma dla mnie serię próbek od kluczowego klienta. I co najlepsze? Wyniki muszą być na poniedziałek!

Seria 96 próbek to nic wielkiego, pomyślałem. Przygotuję je dziś, w piątek wstawię do aparatu HPLC, a w poniedziałek rano opracuję wyniki.

Brzmi jak plan, więc ruszyłem do pracy! Szybkie obliczenia ilości faz, wzorce, kolejka próbek i ruszam do laboratorium przygotować wszystko, co niezbędne. Najpierw fazy, otwieram szafę z rozpuszczalnikami, aby wziąć wodę, acetonitryl i modyfikatory.

I? Moje zaskoczenie, kiedy widzę tylko resztki metanolu w jednej butelce i opary acetonitrylu w kolejnej. Pomyślałem, poproszę o dostawę z magazynu centralnego, ale sprawdzę wcześniej czy nie brakuje mi fiolek, bo nowe kolumny dostałem wczoraj. Otwieram szufladę a tu pustka, w ostatnim pudełku przewraca się ostatnich kilka sztuk fiolek chromatograficznych o średnicy 9 mm. Telefon do Pani Zosi z magazynu z prośbą o brakujące rozpuszczalniki i fiolki wydawał się formalnością. Gorsza była odpowiedź (czy to piątek 13-stego???). Rozpuszczalniki będą za tydzień, bo dostawa jest opóźniona, a fiolki dzień szybciej – zgodnie z harmonogramem dostaw. Szybka seria telefonów do sąsiednich laboratoriów. Wszędzie to samo, nikt nie ma zapasów. Nie zrobię analiz, a szefowi nawet strach się przyznać.

Usiadłem przed komputerem szukając rozwiązania, a najlepiej dostawcy na jutro… bez pozytywnych rezultatów.

Kasowałem niepotrzebne maile i natknąłem się na jakiś reklamowy mail o tytule LC Express. Kolejny marketingowy śmieć, kątem oka zauważyłem, że nadawca oferuje dostawę podstawowych materiałów do HPLC w 24 godziny. Niemożliwe!!!

Czytam dokładnie: „zamów dziś do 12.00, a w 24 godziny dostarczymy do Twojego laboratorium acetonitryl, metanol, izopropanol, wodę, fiolki z septami silikon/teflon, kapilary i końcówki 1/16”. Brzmi jak bajka, nie wierzę, czyżby opatrzność czuwała. Szybki telefon pod wskazany numer. Odebrała kobieta o miłym głosie, szybko wytłumaczyłem jaka jest moja sytuacja i czego potrzebuję. Z drżeniem serca zapytałem czy na pewno dostarczą w 24 godziny? Twierdząca odpowiedź usunęła kamień z serca. Poproszono o przesłanie zamówienia mailem, co uczyniłem niezwłocznie, oczywiście prosząc wcześniej szefa o akceptację. Po godzinie otrzymałem potwierdzenie dostawy na piątek do godziny 12.00. Będę miał wszystko, aby przygotować próbki, a resztę roboty zrobi za mnie mój ulubiony zestaw HPLC ze spektrometrem mas.

Zapowiada się cudowny weekend nad morzem a w poniedziałek tylko obróbka wyników. Namiar na usługę LC Express przypiąłem do tablicy w pokoju biurowym, uratowali mnie tym razem.